praktykujesz jogę, więc... - 5 pytań, które nurtują moich znajomych
Joga,  Lifestyle

Praktykujesz jogę, więc… – 5 pytań, które nurtują moich znajomych

Jeszcze rok temu byłam stałą bywalczynią siłowni. Fakt, że regularnie trenuję z obciążeniem nigdy nie wzbudzał żadnej sensacji wśród moich znajomych. Ewentualnie niekiedy prosili o polecenie dobrych planów treningowych czy chcieli zasięgnąć porady żywieniowej. Fitness i siłownia jest tak wszechobecna w mediach i popularna w obecnych czasach, że nie jest niczym niezwykłym ani intrygującym. Jednak gdy nagle z zagorzałej fanki siłowni stałam się medytującą joginką, wzbudziło to niemałe zainteresowanie. Podejrzewam, że wynika to z wielu krążących mitów na temat jogi. Dlatego poniżej przedstawiam Wam 5 pytań, które najczęściej otrzymuję od znajomych. Oczywiście wraz z odpowiedziami na nie 😉

Praktykujesz jogę, więc jesteś wegetarianką?

Krąży taka informacja, że osoby praktykujące jogę są weganami. W przeważającej części to prawda. Większość joginek, które znam są wegankami albo przynajmniej wegetariankami. Niemniej jednak nie oznacza to, że każdy tego mięsa nie spożywa, bo ja na przykład to robię 😉

Zatem odpowiadając na powyższe pytanie, tak, jadam mięso, ale sporadycznie. Nie zależy mi na przyklejaniu sobie etykietki weganki czy wegetarianki. Mimo to większość posiłków, które spożywam na co dzień jest wegetariańska, a i wegańskich w mojej diecie jest sporo. Jednak czasem najdzie mnie straszna ochota na coś mięsnego i wówczas po prostu to jem. Jadam także mięso, gdy przyjadę do domu rodzinnego i obiady serwuje mi mama. Na co dzień mieszkając sama, nie kupuję takich produktów.

Nie wynika to jednak z faktu, że zaczynając przygodę z jogą nagle spływa na nas jakieś magiczne oświecenie i przestaje się jeść mięso. Fakt, że wielu joginów z niego rezygnuje jest świadomą i dobrowolną decyzją. Najczęściej wynikającą z obserwacji swojego organizmu lub światopoglądu, który może nieco ulec zmianie po zapoznaniu się z filozofią jogi. I choć przez większość czasu mięsa nie jem ani nie kupuję, nie zdeklaruję się jako wegetarianka. Nie jest potrzebna mi taka etykietka. Ważniejsze jest dla mnie życie w zgodzie ze sobą. A w swoim czasie, gdy regularnie trenowałam na siłowni i bawiłam się w liczenie kalorii i makroskładników, miałam małego bzika na punkcie odpowiedniej ilości białka w diecie. Zapełniałam je wówczas sporymi ilościami mięsa, które obecnie po prostu nie smakuje mi tak jak dawniej.

Praktykujesz jogę, więc potrafisz zrobić szpagat?

Kolejne najczęściej zadawane pytanie! Jednak szczerze przyznaję, że zupełnie nie dziwię się dlaczego ludzie je zadają. Jeżeli ktoś nigdy nie próbował jogi i widzi ją jedynie w internecie, może odnieść takie wrażenie. Przecież na instagramie większą furorę zrobi szpagat czy stanie na głowie, aniżeli pozycja drzewa czy wojownika. I z takimi zdjęciami także moi znajomi kojarzą jogę. Są nieco zdziwieni, gdy odpowiadam, że nie potrafię ani stać na rękach, ani zrobić szpagatu i że tak naprawdę te wszystkie wymagające asany nie są kwintesencją jogi. Wówczas niektórzy są na tyle zaciekawi, że chcą porozmawiać na temat tego, co liczy się w jodze i po co w ogóle się ją praktykuje. Najczęściej są to bardzo ciekawe rozmowy i cieszę się, że mam okazję poznać tyle różnych punktów widzenia.

unalome joga o mnie

Praktykujesz jogę, więc zawsze jesteś radosna i szczęśliwa?

Wielu moich znajomych szczerze przyznają, że joga kojarzy im się z tymi wszystkimi pięknymi i uśmiechniętym joginkami, które wykonują zdjęcia na tle cudownych egzotycznych plaż. Absolutnie nie odbieram takich pytań negatywnie! Ludzie są po prostu ciekawi jak to jest: czy joga rzeczywiście wpływa na samopoczucie i stan umysłu. W moim przypadku zmieniła naprawdę wiele! Zaczęłam żyć bardziej świadomie, dostrzegać rzeczy, na które wcześniej w ogóle nie zwracałam uwagi oraz doceniać wszystko co mam. Jestem na takim etapie w swoim życiu, gdy bez zastanowienia mogę odpowiedzieć, że tak, jestem szczęśliwa!

Jednak nie oznacza to także, że każdego dnia jestem radosna i uśmiechnięta. Choć staram się każdego dnia dostrzegać dobro wokół siebie, są dni, kiedy po prostu mam zły humor, jestem smutna czy rozdrażniona. Joga potrafi bardzo pozytywnie wpływać na nasz stan umysłu, ale nie robi z nas superbohaterów. Nadal jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy nie tylko się uśmiechają, ale także płaczą, krzyczą czy złoszczą się, jeżeli przeżywają gorsze chwile w swoim życiu.

Praktykujesz jogę, wiec nie spożywasz alkoholu?

Przyjęło się także, że joginki nie spożywają alkoholu. Tak samo jak w przypadku mięsa, to kwestia bardzo indywidualna. Praktyka jogi nie jest związana z zakazem picia alkoholu. Joga nie jest związana z żadnymi zakazami. Wszystko zależy od nas i tego co sami uważamy za dobre dla siebie. A odpowiadając na pytanie: jestem studentką, chodzę na imprezy i spożywam na nich alkohol 😉 Nie uważam jednak, aby w jakikolwiek sposób umniejszało to mojej codziennej praktyce ani dyskwalifikowała mnie w możliwości nazywania siebie joginką 🙂

Praktykujesz jogę, więc nie wierzysz w Boga?

A na koniec… najtrudniejsze pytanie, które zdarza mi się otrzymać. Nie chcę wchodzić w szczegóły swojej wiary ani bardziej rozpisywać się na ten temat, bo planuję w związku z tym odrębny post. Powiem Wam tylko, że myślenie o jodze jako antagoniście wiary katolickiej jest błędne. Błędnie także kojarzy się ją z Buddyzmem. Dlaczego? Bo joga nie jest religią! Jest filozofią indyjską, która nijak ma się do szerzenia teorii na temat więzi z diabłem, złem czy opętaniem. Bo co ma… piernik do wiatraka? 

Choć te pytania dość często się powtarzają, nigdy nie denerwuję się, że muszę na nie odpowiedzieć. Doskonale rozumiem, że osoby, które do tej pory nie miały styczności z jogą, są po prostu ciekawe. A skoro choć trochę mogę tę ich ciekawość zaspokoić czy pomóc zrozumieć niektóre kwestie, chętnie to robię 🙂